Current track

Title

Artist

Background

Przyjemny spacer po parku, czyli recenzja filmu „Isi i Ossi”

Napisany przez , 20 lutego 2020

Faktem jest, że minął okres walentynkowy, a wiadomo z czym to się wiąże: zakochane pary, kwiaty i inne tego typu bajery. Dlatego też Netflix postanowił przygotować jakąś oryginalną produkcję na ten okres i jest nią właśnie „Isi i Ossi”, które trafiło na platformę streamingową Netlfixa właśnie 14 lutego. Trzeba jej przyznać jedno, mimo tego, że trafiłem na nią zupełnie przypadkiem, to okazała się dla mnie przyjemnym, niezobowiązującym spacerem po parku.

Jednak zacznijmy od początku.

„Isi i Ossi” to niemiecką komedią romantyczną, której reżyserem i scenarzystą jest Oliver Kienle. Film przedstawia historię pławiącej się w luksusach młodej dziewczyny pragnącej jednak zostać zawodową kucharką – Isabeli Voigt (nazwanej Isi), granej przez Lisę Vicari (znaną z serialu „Dark”) oraz pochodzącego z biednej dzielnicy chłopaka, pragnącego zostać zawodowym bokserem, lecz mającym problemy finansowe – Oscara (zwanego Ossi), w którego wciela się Dennis Mojen (znany jedynie z epizodycznych rolach w serialach telewizyjnych i streamingowych), którzy postanawiają udawać parę by osiągnąć wzajemne korzyści ( głównie majątkowe). Późnej następuje lawina nieoczekiwanych wydarzeń.

Przechadzka po parku…

Obmawiając plusy tego filmu trzeba zaliczyć to, jak ten film jest przyjemny. Jest to idealny idealny na wieczorny seans, ponieważ  sama historia jest poprowadzona poprawnie, przez co nie trzeba szukać drugiego dna, tylko płynąć razem z akcją, by na końcu doznać swoiste katharsis. Najważniejszą rzeczą, jeśli chodzi o chodzi o gatunek komedii, jest humor, który według mnie działa. Muszę przyznać, że podczas seansu zaśmiałem się kilkukrotnie (np. wątek dziadka Ossiego). Do zalet tego filmu zaliczyłbym również zdjęcia. Bardzo dobrze widać tu różnice (może nawet trochę przekoloryzowane) jeśli chodzi o różne środowiska w jakich żyją główni bohaterowie (zarówno to w ich domach jak i panoramach dzielnic w których żyją).

… I tylko tyle

Jeśli chodzi o wady tego filmu to przede wszystkim należą do nich historia. Jest ona przewidywalna do bólu, wszystkie zabiegi, jakie występują w produkcji takie jak: zwroty akcji, zachowania bohaterów, są typowe dla wszystkich komedii romantycznych. Przez co nawet samo streszczenie fabuły może podsunąć na myśl cały przebieg fabuły. Kolejnym minusem jest czasem zbyt przeszarżowany humor. Czasem zamiast się śmiać, byłem zażenowany tym, co twórcy postanowili mi zaserwować. I ostatnia rzecz: ten film jest po prostu przeciętny! Nie ma nic co by go wyróżniało na tle innych tego typu produkcji. Brak jakichkolwiek nadzwyczajnych popisów aktorskich, estetycznych popisów artystycznych w oprawie audio-wizualnej. Niektórym może przeszkadzać to, że jest to produkcja niemieckojęzyczna. Niby nic, ale dla nieosłuchanych z językiem niemieckim może być irytujące.

Podsumowanie

Wracając do mojego porównania, ta produkcja nie jest zatem emocjonującą wprawą górską, podczas której każdy kolejny szczyt stanowi coraz to większe wyzwanie i zagadkę, którą za wszelką cenę musimy rozwiązać. Nie jest też zwiedzaniem wielkich atrakcji turystycznych, przy którym zachwycamy się zdjęciem zrobionym podczas wakacji. „Isi i Ossi” to po prostu półtora godzinny spacerek po parku, na który wychodzi się wieczorem samemu bądź z drugą połówką, tylko po to by się zrelaksować, odpocząć od zgiełku współczesnego świata, by potem wrócić do domu z uśmiechem na ustach i podniesionym na duchu. Jeśli zatem szukacie zatem takie prostego, niezobowiązującego filmu na jeden wieczór, który można obejrzeć raz i potem o nim zapomnieć, to z czystym sercem mogę polecić „Isi i Ossi”

Zdjęcie: Netflix.com


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.