Current track

Title

Artist

Background

UTOPIA – ZWANA WOLNOŚCIĄ SŁOWA

Napisany przez , 3 kwietnia 2020

Tym razem, drodzy Fraszkowicze, wycisnąłem z siebie esej. Miłej lektury!

Wolność słowa, to prawo do publicznego wyrażania własnych poglądów i przekonań. Współcześnie jest uznawana jako standard norm cywilizacyjnych. To rzecz należąca się każdemu obywatelowi demokratycznego kraju, jak psu micha. Jednak represje związane z wolnością słowa nie są tylko domeną systemów teokratycznych, totalitarnych, czy autorytarnych, są spotykane także w krajach uważanych za przestrzegające zasad demokracji. Zazwyczaj jest to blokowanie treści, informacji, które są niewygodne lub nie potwierdzają poglądów osoby zajmującej wysoką pozycję w łańcuchu polityczno-pokarmowym.

Z kolei dla większości mediów, wolność słowa ma charakter selektywny i instrumentalny: jeśli treść wypowiedzi jest zgodna z ich przekonaniami, to jest miejsce dla wolności słowa, jeśli nie, to wolność słowa trzeba ograniczyć. Filozofia podwójnej prawdy, jak widać ma się dobrze. W rzeczywistości wolność słowa rzadko kiedy jest w pełni nieograniczona. Doskonałym przykładem jest choćby Kodeks karny, który zabrania publicznego znieważania Prezydenta RP oraz innych konstytucyjnych organów RP. Szczytem abstrakcji, jest także uznawanie za przestępstwo obrazy uczuć religijnych. W jaki sposób możemy obrazić uczucia, do których zalicza się miłość, czy nienawiść?  W dodatku logiczne jest, iż ten przepis może być nadużywany celem zwalczania treści niewygodnych dla konkretnej wspólnoty wyznaniowej.

Przypomina mi się sprawa Abelarda Gizy i kabaretu Limo, który kilka lat temu wykonał skecz o papieżu i fanatykach religijnych. Tym razem oburzeni poczuli się nawet posłowie i cały zespół do spraw przeciwdziałania ateizacji polski. Do TVP powędrowały listy żądające przeprosin za obrazę uczuć religijnych. Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Zdarzyło się, że dyrekcja lokalnych domów kultury odwoływały występy Limo właśnie z powodu żartów, które urażają uczucia religijne. Wiadomo, że w naszym publicznym dyskursie, nawet rozrywkowym, nie ma miejsca na niekatolickie i szatańskie żarty. Zresztą Doda musiała zapłacić grzywnę za to, że odważyła się stwierdzić, „iż w Biblię ciężko wierzyć, bo pisali ją napruci winem żebracy”. Sąd uznał, że takie wyrażenie było „OBIEKTYWNIE OBRAŹLIWE”. Czy jest zatem możliwe, że ja mógłbym mieć inne obiektywne wrażenia niż sąd?

Następny przykład, Nergal nasze dobro eksportowe. W 2014 znalazł się w centrum kolejnej religijno-obrazoburczej afery, tym razem w duecie ze świętej pamięci Marią Czubaszek. Owe szatańskie postacie były twarzami świątecznej, prezentowej kampanii reklamowej Empiku. Nie spodobało się to naszym katolickim ekstremistom na tyle, że koniec końców Empik przeprosił wszystkich, którzy poczuli się urażeni. Uginanie się pod naciskiem małych grup społecznych jest przecież niczym innym, niż poddawanie się terroryzmowi godzącemu w wolność na wielu płaszczyznach.

Zresztą, jak możemy oburzać się na cokolwiek w momencie, gdy zaistniało coś takiego jak  „zespół do spraw przeciwdziałania ateizacji polski”, a ministerstwo nie chce uznać Kościoła Latającego Potwora Spaghetti? I postanawia oceniać, co jest a co nie jest religią, tym samym narzucając ludziom w co mogą wierzyć w zorganizowany i uznany prawnie sposób? Rozmawiamy więc o ideałach wolności słowa w kraju, w którym trzeba uważać, co się mówi, bo przy powiedzeniu czegoś niewłaściwego o religii można wylądować przed sądem. Cytując Chłopców z Placu Broni:

Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Kontynuuj czytanie