Current track

Title

Artist

Background

Ubóstwo materialne czy duchowe? – „książka „Biedna Pani Morris” autorstwa Magdy Dygat

Napisany przez , 17 czerwca 2019

Książka, którą dziś opiszę, nie należy do tych z wartką akcją i trzymających w napięciu od początku do końca, ale jest również warta uwagi. Nosi ona tytuł „Biedna pani Morris” a napisała Ją Magda Dygat. Sięgając po tę lekturę wyobrażałam sobie, że będzie opowiadać o ubóstwie materialnym, o nędzy, a było wręcz odwrotnie.

Pisarka umieściła akcję książki w Nowym Jorku, co było dla niej o tyle łatwe, iż Magda Dygat spędziła jakiś czas życia w tym mieście i poznała amerykańskie realia. To Historia kobiety imieniem Jane. Poznajemy życie Amerykanki od jej wczesnego dzieciństwa aż po późną starość. Jane jest egoistką. Nie lubi dzieci, kocha tylko zwierzęta. Przyrównuje się do królowej Elżbiety pierwszej i tak jak ona chciałaby prowadzić salonowe życie. Jej rodzice nie kochają jej, choć wydają mnóstwo pieniędzy na jej utrzymanie – naukę oraz zachcianki i wybryki. Jane bardzo ukochała Paryż, ale nie nawiązała tam żadnych głębszych znajomości. Miała męża, bogatego, dużo starszego od niej pana Morrisa, ale nie kochała go wcale. Pochowała go w Hiszpanii, jego ulubionym kraju i nigdy nie odwiedzała jego grobu, ani ich wspólnej posiadłości. W jej życiu pojawił się również Marco. Poznała go wracając z Andaluzji, po pogrzebie męża. Marco bardzo ją kochał, ale ona nie darzyła go zaufaniem, ponieważ uważała, że on chce tylko jej pieniędzy. Mężczyzna zmarł w podobnym czasie co jej mały piesek Carlos i pani Morris znacznie bardziej opłakiwała ratlerka niż mężczyznę, z którym spędziła ponad 20 lat życia. Kiedy była staruszką zaczęła wynajmować jedną z kamienic na Manhattanie. Jedna z lokatorek imieniem Rose, zainteresowała się losem bogatej, samotnej staruszki. To ona opowiada nam jej historię. Z początku w kamienicy pani Morris panuje wesoła atmosfera, do czasu, kiedy wprowadza się pewna kobieta, z którą Jane weszła w duży konflikt i usiłowała wyeksmitować ją z mieszkania. Potem było już tylko gorzej. Pani Morris rozpiła się, robiła w domu coraz większy bałagan, aż w jej mieszkaniu zalęgły się myszy i zaczęły rozprzestrzeniać się do sąsiadów. Samotność zżerała ją od środka, ale kobieta nie chciała się do tego przyznać. Rose próbowała doprowadzić staruszkę do porządku, ale nie potrafiła tego zrobić. Nie chciała jej do niczego zmuszać. Wkrótce zmusiła ją sytuacja, bo pani Morris nieprzytomna trafiła do szpitala i zajęło się nią miasto, gdyż nie miała żadnych bliskich, którzy mogliby wziąć ją pod swoje skrzydła.

Książka jest bardzo przygnębiająca, zmusza do refleksji, ale jest napisana lekkim językiem w stylu babskiej pogawędki. Nie ma wartkiej akcji, ale czytając ją jest się ciekawym, co będzie dalej. Warto ją przeczytać, choćby dlatego, aby zastanowić się nad własnym życiem, czy czasami nie zachowujemy się tak jak biedna pani Morris goniąc za wciąż nowymi i nowymi celami. Czy rzeczywiście pani Morris jest biedna, czy może godna pożałowania za swój wielki egoizm i niewdzięczność?


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.