Current track

Title

Artist

Background

Smoki i terapia, czyli dlaczego Dungeons & Dragons to więcej niż gra.

Napisany przez , 25 listopada 2021

Dungeons & Dragons to gra fabularna, która od prawie 50 lat utrzymuje się na pozycji jednego z najpopularniejszych systemów tego typu. Miliony graczy na całym świecie miało okazję doświadczyć jej przystępnej mechaniki, charakterystycznego wykorzystania różnych kości do gry, a także stale rozbudowywanego asortymentu gotowych do użycia postaci, potworów i historii. Jest jednak jedna rzecz, która odpowiada za niezwykłe zainteresowanie tą grą – możliwość stworzenia i przeżycia wyjątkowej historii.

Można śmiało powiedzieć, że granie w Dungeons & Dragons jest po prostu bardziej usystematyzowaną formą zabaw z naszego dzieciństwa. Na początku gry kilku graczy na podstawie dostępnych dla nich ras, klas i ścieżek pochodzenia wymyśla swoje postaci, które mogą przyjąć przeróżne formy – elfi paladyn z czułością rozpamiętujący swój ostatni romans może współpracować z krwiożerczym niziołkiem, który skrycie planuje zabić króla za pomocą swojego wynalazku. Następnie gracze wkraczają w świat, którego narratorem, a często również twórcą, jest Mistrz Gry. To do niego należy opisywanie otoczenia, budowanie atmosfery i, oczywiście, wprowadzanie do wspólnie opowiadanej historii postaci pobocznych oraz potworów, które wszyscy, oczywiście, kochamy. Podczas interakcji ze stworzonym przez MG światem, gracze wykonują rzuty kośćmi (najczęściej osławioną d20, czyli kostką z dwudziestoma ściankami), które decydują o tym, czy dana akcja kończy się sukcesem, czy może sromotną porażką.

Jak już wspomniałam, prosta mechanika i rozbudowane lore Dungeons & Dragons to wspaniała baza, jednak najważniejszym elementem tej gry jest moim zdaniem sama jej esencja, łącząca kampanie na całym świecie – wspólne tworzenie historii. Czy jest to historia bohaterów, którzy walczą w imię sprawiedliwości, bandy piratów, dbających jedynie o to, by uciec od pradawnego smoka, któremu nadepnęli na ogon, czy może grupa krasnoludów z misją zaśpiewania na dworze sławnego wojownika, opowieść, którą wspólnie tworzą jest niepowtarzalna.

Co ciekawsze, nie jest tak tylko ze względu na ogromną ilości wyborów, które oferuje ten system, ale również przez wzgląd na ludzi, którzy siedzą przy stole do gry. Mimo że na papierze dwóch krasnoludzkich bardów może wyglądać identycznie, gracze, którzy się w nich wcielają, wnoszą w te postaci własne doświadczenia, kodeksy moralne, upodobania i poczucie humoru. To nierozerwalne połączenie między postacią a graczem, odpowiada za  wspomnianą w tytule terapię, a raczej, terapeutyczne aspekty grania w Dungeons & Dragons. 

Wcielając się we własnoręcznie stworzoną postać fikcyjną, gracze D&D mają pretekst do robienia rzeczy, których normalnie nie mieliby okazji lub odwagi zrobić. Tyczy się to zarówno zabicia tego upartego smoka, jak i porozmawiania o stracie bliskiej osoby, przekładając własne uczucia na te, które odczuwa postać w grze. Z doświadczenia mogę również powiedzieć, że po zagraniu kilku postaci całkiem ciekawie analizuje się swój własny charakter, patrząc z perspektywy na decyzje, które podjęło się w trakcie rozgrywki.

D&D jest też cudownym narzędziem do walki z nieśmiałością i stresem związanym z przebywaniem w sytuacjach społecznych, ponieważ pozwala mniej pewnym siebie graczom na postawienie fikcyjnej postaci między sobą a innymi ludźmi jako siatki ochronnej, zapewniającej poczucie bezpieczeństwa w sytuacjach wykraczających nieco poza ich strefę komfortu. Ja na przykład, jako niesamowicie nieśmiała osóbka, swoją przygodę zaczęłam na discordowych serwerach, grając w formie tekstowej, ale z czasem nabrałam pewności siebie i zebrałam grupkę znajomych, żeby w dobrym towarzystwie zacząć grać na żywo.

Poza tym, nie ma co ukrywać, Dungeons & Dragons to dwudziestościenny magnes na nerdów. Niezależnie od tego, czy zależy ci na głebokiej analizie własnego charakteru, czy kilku godzinach relaksu ze znajomymi, Dungeons & Dragons ma potencjał na zaskarbienie sobie części twojego serducha, tak jak zagarnęło sporą część mojego.


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.