RADIO FRASZKA

Current track

Title

Artist

Background

Muzyka to też polityka?

Napisany przez , 27 lutego 2018

W związku z powyższym tematem, chciałbym posłużyć się znakomitym przykładem z ostatnich dni. W gminie Nadarzyn, Kamila Michalska, czyli szefowa tamtejszego Ośrodka Kultury, została zwolniona ze stanowiska po 15 latach swojej pracy. Powód: koncert Natalii Przybysz. Dla niewtajemniczonych, Natalia Przybysz to polska wokalistka, która występowała w duecie ze swoją siostrą w zespole Sistars. W ostatnim czasie artystka znana jest bardziej z faktu, że przyznała się do dokonania aborcji, niż ze swojej muzycznej działalności. Jednak wróćmy do sedna sprawy.

Nie chce zagłębiać się w szczegóły całego wydarzenia, dla chętnych zostawiam link do artykułu. Sprawa wygląda prosto: Natalia Przybysz nagrywa piosenkę o kobiecie, która dokonała aborcji. Społeczeństwu się to nie spodobało, więc wójt gminy zwalnia dyscyplinarnie osobę odpowiedzialną za organizacje koncertu artystyki. Warto tutaj zaznaczyć, że wójt Dariusz T. Nowak to polityk PiS. Przypadek? Nie będę ukrywał, że poglądy polityczne odegrały tutaj kluczową rolę. Zwolnienie prawdopodobnie było niezgodne z prawem, ale nie mnie to oceniać. Skupmy się na aspekcie muzyki i polityki. Artysta to artysta. Czasem kontrowersyjny. Chyba każdy się już do tego przyzwyczaił. Rubens malował nagie kobiety, czy to jest powód, by zakazać jego obrazów? Niektórzy pomazane ściany na dworcu uważają za dzieło sztuki.

Czy zatem Natalia Przybysz przekroczyła granice dobrego smaku, nagrywając piosenkę o aborcji, którą z łatwością można powiązać z jej własnymi doświadczeniami? Ilu ludzi, tyle opinii. Nie zmienia to faktu, że nie może to być powodem zwolnienia osoby, która takowy koncert zorganizowała. Jeśli ktoś ma życzenie przyjść na koncert, to przyjdzie. Nikt nie każe nam słuchać takiej muzyki. Prawda jest taka, że ludziom nie dogodzisz. Zaprosisz Zenka Martyniuka, ktoś powie, że disco polo to wiocha. Zaprosisz Krzysztofa Krawczyka, ktoś powie, że jeszcze Maryli Rodowicz brakuje i kółka gospodyń wiejskich. Żyjemy w państwie, gdzie każdy ma prawo do własnego zdania. Kielecki przykład: koncert Conchity Wurst. Wielkie oburzenie, a sam koncert był świetny.

Najlepiej, zorganizujmy dla każdego z osobna koncert! Wtedy codziennie byłby koncert tylko dla jednej osoby, a „swojego” artystę przepisywałbyś wnukom w spadku. Następnym razem Kamila Michalska lepiej dobierać będzie wykonawców, to pewne. Jedna decyzja potrafi zaprzepaścić lata kariery. O czym to świadczy? Trzeba uważać jakich artystów się zaprasza? Czy raczej o chorobie systemu?

 

fot. se.pl


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.