Current track

Title

Artist

Background

METAL HAMMER FESTIVAL – MUZYKA ŁĄCZY

Napisany przez , 9 kwietnia 2020

Nic tak nie poprawia kondycji słuchu jak festiwal muzyki metalowej!

Niebo było mętne i pochmurne, zanosiło się na deszcz.
– Synu, na  pewno wszystko masz? Bilet, dokumenty?
– Tak, mam wszystko.
– A kanapki? W końcu jedziesz tam na cały dzień. No i parasol, spójrz za okno, niby lipiec, a już coś mży.
– Mamo, wszystko pod kontrolą, nie martw się na zapas. Założyłem czerwone  trampki  i wyszedłem. Było parę minut po siódmej. Udałem się w stronę domu mojego kolegi Pawła.
– Siema, to co lecimy na przystanek?
– No cześć Kuba, nie, udało i się załatwić, że Daniel nas podrzuci do Kielc.
– O! To świetnie, lepiej mieć większy zapas czasu, a co ty taki zmarnowany?
– Wiesz jak jest, wczoraj trochę imprezowałem, a kac morderca nie ma serca.
Po około 10 minutach byliśmy już w drodze do Kielc.
– Paweł, na pewno wszystko masz? A przede wszystkim bilet?
– Tak, stary co się martwisz. To, że mam kaca to nie znaczy, że zapomniałem o… O cholera nie mam biletu, Daniel zawracamy, szybko!
– No nieźle, tak czułem. Autobus do Katowic jest o 9:00, nie zdążymy…

Dotarliśmy na miejsce w ostatniej chwili. Okazało się, że  autokar do Katowic jest opóźniony o 10 minut, jakże cenne 10 minut. Przez takie sytuacje ja tak, człowiek zaczyna doceniać spóźnialskość polskiego transportu. Siedzieliśmy już w autokarze. Warto podkreślić, że wnętrze było schludne i zadbane, a kierowcy mili. Ten obraz obalał teorię o polskich środkach transportu, która ogólnie mówiąc nie jest zbyt pochlebna.

Po około trzech godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Niebo było mętne, deszcz zaczął mżyć, a Pawła męczył kac. Wysiedliśmy z autokaru i naszym oczom ukazał się zatłoczony katowicki dworzec. Mimo fatalnej pogody, wszędzie było pełno ludzi, tak jakby deszcz im w ogóle nie przeszkadzał, miasto tętniło życiem. Nie można powiedzieć, że Katowice są pięknym miastem, wszędzie pełno wszystkiego. Tory tramwajowe, po trzy pasy ruchu, żule przy każdym krawężniku, zabiegani biznesmeni, mnóstwo świateł, mnóstwo wszystkiego, niczym układ nerwowy. Widać, że tutaj nikt nie zwalnia, choćby na moment.

Festiwal startował o godzinie 14:30  w Spodku , a my nie za bardzo wiedzieliśmy co dalej. Ruszyliśmy przed siebie. Naszym oczom ukazała się katowicka Galeria Handlowa, naprawdę potężny budynek. Deszcz padał, więc bez namysłu weszliśmy do środka.
– To co? Trzeba się zaopatrzyć w jakieś piwo. Rzucił Paweł.
– No raczej. Odparłem. Kupiliśmy co trzeba, a następnie staraliśmy się ustalić jak dojść do katowickiego Spodka, gdzie odbywało się całe wydarzenie. Metal Hammer Festival, czyli kilkugodzinna batalia muzyki metalowej. Nigdy nie byłem fanem aż tak ciężkich brzmień i moja obecność miała tam raczej charakter badawczy. Jednak w tym roku główną atrakcją był sam Marylin Manson! To naprawdę ciekawa osobowość sceniczna, żywa legenda, więc razem z Pawłem doszliśmy do wniosku, że warto go zobaczyć. Głównym argumentem był fakt, że wokalista kończy 50 lat, więc  niedługo nie będzie w stanie grać tak wyczynowej muzyki jak heavy metal.

Wychodząc z Galerii dostrzegliśmy grupę osób, która na pewno wybierała się w to samo miejsce co my. Wszyscy byli ubrani na czarno, mieli glany i wymalowane twarze, niczym sam Manson. Wyglądaliśmy przy nich jak zwykli zjadacze chleba. Niebieskie jeansy, trampki i ciemnie T – shirty, a o barwach bojowych nawet nie było mowy.  Mimo, że grupa metalowców nie wyglądała przyjaźnie, postanowiliśmy do nich podejść.
– Cześć, chyba jesteśmy tu w tym samym celu, wiecie jak trafić do Spodka?
– No siema łobuzy! Jasne, chodźcie z nami! Ku naszemu zaskoczeniu, okazali się bardzo przyjaźnie nastawieni  i otwarci.

Kiedy dotarliśmy do miejsca dzisiejszego przeznaczenia, naszym oczom ukazał się potężny budynek w kształcie… spodka. To tu, to tu stoi 46 lat polskiej kultury, widok robił wrażenie. Wciąż padał drobny deszcz, ale już kompletnie przestało nam to przeszkadzać.  Pod Spodkiem stacjonowało mnóstwo ludzi i nie była to tylko młodzież, jak mogłoby się wydawać. Przedział wiekowy był naprawdę spory, od dzieci z rodzicami po osoby w podeszłym wieku. Przysiedliśmy się większej grupy, nie znając nikogo wcześniej. Każdy był miły i przyjazny. Wszyscy przyjechaliśmy tam w jednym celu, zjednoczeni niczym rodzina. Koncerty rockowe to naprawdę wspaniałe wydarzenie, czuć z każdym bratnią więź. Do otwarcia bramek zostało jakieś 40 minut i tu na horyzoncie pojawił się problem.

Okazało się, że można wnieść ze sobą plecak nie większy niż rozmiar A4, co za pomysł. Oczywiście nasze torby nie kwalifikowały się do tego opisu. Kwota depozytu – 50 złotych, od razu zrezygnowaliśmy z tej opcji. Zaczęliśmy nerwowo obmyślać co zrobić z pleckami.
– Może zostawimy gdzieś w krzakach? Czy w jakiejś rurze? Rzucił Paweł.
– Nie, to jest miast pełen ludzi, na bank ktoś nam to zwinie.
Staliśmy w kolejce do bramek i rzucaliśmy kiepskimi pomysłami. Przed nami w kolejce stały dwie dziewczyny, lat około 15, też miały torby, które przekraczały wymagane wymiary. Nagle podeszła do nich jakaś kobieta, chyba matka i zabrała plecaki. Bez chwili namysłu rzuciłem.
– Przepraszam, to pani dzieci? Pani będzie tu na nie czekać?
– Tak, tak. Odrzekła kobieta.
– A jest szansa, że przechowa nam pani plecaki? Depozyt kosztuje krocie.
– Jasne chłopaki, nie ma sprawy. Wymieniliśmy numery telefonu, żeby odnaleźć się po koncercie i weszliśmy do Spodka.W środku wiało komuną. Miało to swój urok, ale przez brak remontu i konserwacji, budynek niszczał, a to groziło zamknięciem. Dlaczego nie dbamy o swoje dobra kulturalne? W końcu to kawał historii.

Przetrwaliśmy kilkugodzinną batalię metalowego grania różnych zespołów i o godzinie 21:15 scenę zasłoniła kurtyna. Wśród tłumu czuć było emocje i dużą ekscytację. Ktoś krzyknął do mikrofonu. – Are you there?! Tłum oszalał. To on, Marylin Manson. Następnie wybrzmiały pierwsze dźwięki gitary i kurtyna opadła. Show właśnie się zaczęło. Byliśmy naprawdę zmęczeni, ale kiedy Manson zaczął swój występ, adrenalina dodała nam siły. Wokalista był naprawdę w dobrej kondycji. Trzeźwy, nie zapominał tekstów piosenek, miał kontakt z publicznością. To było niesamowite przeżycie. Zobaczyć na żywo legendę muzyki heavy metalowej.

Po około półtoragodzinnym występie Mansona cały festiwal dobiegł końca. Udaliśmy się do wyjścia. Na szczęście kobieta, której powierzyliśmy plecaki nie oszukała nas i czekała pod Spodkiem. Koncerty gwarantują naprawdę wspaniałe emocje. Potem już tylko dworzec, dwie godziny czekania na autokar i dom.


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.