Current track

Title

Artist

Background

Imigrant cz.I

Napisany przez , 18 marca 2020

Hejo! To pierwsza z dwóch części, krótkiego opowiadania. Zapraszam do czytania.

 

Dziewiąta rano, słońce bez skrupułów bije w moje powieki. Obracam się leniwie w drugą stronę z nadzieją na parę minut snu, ale tym razem zaatakował mnie pieprzony budzik. Powolnym ruchem wstałem z miejsca rozkoszy i wyłączyłem jebanego krzykacza. Wskoczyłem w dżinsy i wyszedłem zapalić na balkon. Delikatna bryza uderzyła w moją twarz, wybudzając mnie z sennego letargu. Ach… pieprzone LA.

Maszyna zwana „cywilizacją” już dawno ruszyła. Spojrzałem ze swojego siódmego piętra w dół. Ludzkie mrówki łaziły pogrążone w apatii. Stereotypowi ludzie, pomyślałem. Czasem warto się zatrzymać, by choć przez chwilę zobaczyć coś co nakręci cię na resztę dnia. Aktualnie, tym widokiem była moja blond sąsiadka, opalająca się praktycznie nago. Uśmiechnęła się do mnie z balkonu obok. Istna bogini… Dzień zapowiadał się całkiem dobrze.

Koło dwunastej wyskoczyłem zobaczyć się z Krzyśkiem,  „wielkim” producentem telewizyjnym. W zasadzie nie wiedziałem czym konkretnie się zajmuje, ale cała telewizja była dla mnie gówno warta. Banda łasych na kasę kłamców. Hm, ale kto dziś nie jest łasy na pieniądze?

Dwudziesty pierwszy wiek powili, ale systematycznie zabijał ludzkie ideały i zniekształcał szlachetne dążenia, zastępując je internetowym porno i innym technologicznym badziewiem. Z całym szacunkiem do porno rzecz jasna! Niedługo ludzie wcale nie będą musieli wychodzić z domów. My rozwijamy technologię, a ona nas bezczelnie cofa w rozwoju, mordując relacje międzyludzkie. Mam trzydzieści trzy lata. Kiedy patrzę na resztę, która płynie z prądem, to uważam się za muzealny egzemplarzem faceta, który zanim kogoś przeleci, najpierw poznaje jego imię, ot romantyzm! Wszedłem do baru, gdzie czekał mój przyjaciel.

– Hey Mike! Na twarzy Krzyśka pojawiło się coś na kształt wesołego grymasu.
– Poważnie? To, że mieszkamy w Stanach nie znaczy, że musimy wyzbywać się reszty Polskości.
– Dobra stary, już tak nie wyolbrzymiaj, taki żart. Mam dla ciebie propozycję! Otóż mój dobry znajomy z działu marketingu potrzebuje chwytliwego tekstu na reklamę damskiej bielizny. Co ty na to?
– Zastrzeliłeś mnie tą ofertą. Czy ja wyglądam na człowieka, który interesuje się reklamami?
– Nie pierdol. Potrzebujesz kasy, a chyba potrafisz wykrzesać z siebie parę zgrabnych słów na bilbord. Taki kobieciarz jak ty na pewno wymyśli coś dobrego. To dla ciebie parę minut roboty, a nie chce ci się ruszyć mózgownicą.
– Dobra. Wystarczy tych wywodów. Mojego ego zostało usatysfakcjonowane. Zastanowię się nad tym, w końcu parę dolców piechotą nie chodzi. Ty lepiej powiedz co u ciebie garniturze.

Uśmiechnąłem się pogardliwie, ale z miłością. Nienawidziłem korporacji. Sztywnych godzin pracy, wszelkich ograniczeń i nakazów. JA JESTEM „ARTYSTĄ”, a artysta może wyrazić wszystko, jak pisał Wilde. Czasem nawet tygodniowy cug podciągałem pod performance… – Michał… odezwał się do mnie mój wewnętrzny głos. – Ty megalomańska dziwko!

– Gdyby nie ten garnitur, to taki człowiek jak ty miałby dwa razy mniej kasy. Poza tym, mnie ten stan bardzo odpowiada. Zadowolony Krzysiek potrząsną białą marynarką.
– Skończmy pierdolić. Barman podwójna szkocka.

O równej dwudziestej wypiłem swoje dziewiąte piwo, nie licząc kilku szklanek szkockiej w barze z Krzyśkiem. Raczyłem się alkoholem dzień w dzień i to w niemałych ilościach, mimo to byłem miłym i zabawnym alkoholikiem. Procenty pozwalały mi funkcjonować, znieczulały na ludzką głupotę i zmniejszały moją irytację na ich durne zachowania i poglądy. Przynajmniej tak to sobie wszystko tłumaczyłem.

Siedząc w barze, nieopodal mojego mieszkania, rozmyślałem kim jestem. To iście filozoficzne pytanie, ale ja potrzebowałem konkretów. Polak, to na pewno. Nigdy nie wstydziłem się swojego pochodzenia, szczególnie tu w Stanach. Facet ze średnio zamożnej rodziny, który zwiał za granicę z nadzieją na lepsze życie. Artysta. To słowo przewijało się przez moją głowę nieustannie. Czy naprawdę nim byłem? Kim tak naprawdę jest artysta? Picasso mawiał: Artysta musi umieć przekonywać ludzi o szczerości swoich kłamstw. W tym byłem całkiem niezły, no i miewałem skłonności do pisania, więc pisałem. Miałem dość spory karton nigdy niepublikowanych wierszy, powieści…


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Kontynuuj czytanie