Current track

Title

Artist

Background

Dlaczego „Morbius” to najlepszy film we wszechświecie?

Napisany przez , 11 kwietnia 2022

Ostatnia premiera nowego filmu w uniwersum Marvela obiła się szerokim echem wśród internautów. „Morbius” otrzymał przytłaczająco negatywne oceny jak na hollywoodzką produkcję, a równoległa premiera konkurencyjnego „Batmana” okazała się być gwoździem do trumny. Portale społecznościowe szybko wypełniły się żartami na temat pustych sal kinowych oraz ilości negatywnych ocen, a z czasem zaczęto również udawać skrajnie pozytywną postawę, dając filmowi oceny znacznie przewyższające 10/10 oraz przypisując mu łatkę najlepszego filmu w historii kinematografii. Czy słusznie?

 

Repertuary filmowe w ostatnim okresie są mocno urozmaicone. Prócz animacji dla dzieci otrzymaliśmy również między innymi dwie ekranizacje gier – „Uncharted” oraz druga część „Sonica”, a fani Harrego Pottera ponownie wrócą do Hogwartu w nowej odsłonie „Fantastycznych zwierząt”. Najciekawsze natomiast z punktu widzenia odbiorcy może okazać się równoległa premiera filmów dwóch konkurujących ze sobą odłamów kina o superbohaterach – Marvela i DC. W obu przypadkach nie była to też kolejna część danej serii, a spróbowanie czegoś zupełnie nowego. Marvel wprowadza do swojego filmowego uniwersum (MCU) komiksowego antagonistę Spidermana, podczas gdy DC kontynuuje passę „Jokera” i postanawia całkowicie od nowa przedstawić historię Batmana, tworząc 3 godzinny (!!) film kryminalny. Starcie pomiędzy filmami było głównym tematem dyskusji (zaraz po policzkowaniu Willa Smitha na Oscarach) wśród fanów kina. I wynik tego starcia był równie interesujący, co jego „setting”.

 

„Morbius” ukazał się na wielkim ekranie 1 kwietnia ( ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) 2022 roku. Reżyserem jest Daniel Espinosa, który na koncie ma 8 filmów, z których największy sukces, choć tylko w Szwecji, odniósł „Easy Money”. Ten sam reżyser miał wyreżyserować również „Assassin’s Creed”, natomiast został ostatecznie wyparty przez Justina Kurzela. Nigdy wcześniej nie brał udziału w produkcji filmu superbohaterskiego i z pewnością jest to odczuwalne. Ciekawiej natomiast robi się, kiedy rzuci się okiem na obsadę. Główną rolę tytułowego Dr. Michaela Morbiusa odgrywa Jared Leto – ten sam który 6 lat temu został nowym Jokerem w jednym z najgorzej ocenianych filmów DC w historii – Suicide Squad (2016). Ostatnie poboczne produkcje Marvela zdecydowanie wskazywały tendencje do eksperymentowania z obsadą (Piotr Adamczyk w zeszłorocznej serii „Hawkeye” w dalszym ciągu mnie prześladuje), dlatego aktor znany z tak głośnej roli w uniwersum DC z pewnością wzbudzał ogromną uwagę i zaciekawienie, jak spisze się w nowej roli względem Jokera. Cóż… podobnie.

 

Słowem najlepiej określającym premierę „Morbiusa” jest zawód. Ostatnie produkcje Marvela postawiły wysoko poprzeczkę, szczególnie zeszłoroczny „Spiderman: No Way Home”, dlatego oczekiwania wobec nowego „origin story” były względnie wysokie. Niestety mało który krytyk wyszedł z seansu zadowolony czy usatysfakcjonowany. Głównymi zarzutami wobec filmu były wszechobecna nuda, brak jakiegokolwiek oryginalnego pomysłu na postacie, które okazały się być jednowymiarowe i mało interesujące. Ponadto scena po napisach końcowych, które są ikoną filmów Marvela, wprowadziła nieprawdopodobnie wiele dziur fabularnych w całym uniwersum, co odbije się bezpośrednio na przyszłości Spidermana i MCU. Choć zwykli widzowie byli dla filmu bardziej łaskawi, doceniając typową dla Marvela dynamikę i sceny akcji, to nijaki charakter filmu był nie do wybaczenia. Na chwilę obecną średnia ocen krytyków na „Rotten Tomatoes” utrzymuje się na 17%. Na ocenach jednak echo po filmie się nie zatrzymało.

 

Na portalach społecznościowych głośno komentowano niedoskonałości filmu. Efektem tego, jak i przytłaczająco negatywnych ocen, były sale kinowe świecące pustkami. Żartowano o tym, że „Morbius” zmiótł wszelkie rekordy filmowe, jak i również zmiótł widzów z sal kinowych, co określano mianem #MorbiusSweep. Internauci zaczęli fabrykować zrzuty ekranu wskazujące na nieprawdopodobne wyniki oglądalności, finansowe oraz recenzji. Film zaczęto nazywać najlepszym filmem wszechczasów, co w rzeczywistości było ironicznym zaprzeczeniem tego i podkreśleniem, jak nijakim i prostoliniowym okazał się „Morbius”. Czy warto przekonać się na własnej skórze? To zależy wyłącznie od czytelnika. Jedno natomiast jest pewne – nie będziecie narzekać na tłumy w sali kinowej.


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.