Current track

Title

Artist

Background

Dlaczego lubimy trudne gry?

Napisany przez , 16 listopada 2020

Kilka dni temu, wraz z premierą PlayStation 5, na rynku zawitał remake Demon’s Souls – protoplasty kultowej już dziś serii Dark Souls oraz tym podobnych tytułów cechowanych mianem soulslike’ów. Tym samym pracując nad kolejną Giercownią pojawiło się pytanie, na które odpowiedź jest złożona jak walka z ostatnim bossem.

Trudne gry, czyli jakie?
Zacznijmy jednak od podstaw. Głównym zadaniem gracza jest oczywiście przejście gry od początku do końca. Najczęściej wiąże się to z wyborem odpowiedniego dla nas poziomu trudności. Kiedy chcemy tylko i wyłącznie na przeżyć przygodę i dobrze bawić się podczas odkrywania fabuły, to zdecydujemy się na poziom łatwy. Jeśli zaś zależy nam na wyzwaniu nierzadko pozwalającym na odblokowanie dodatkowej zawartości lub zdobyciu osiągnięć, to sięgniemy po poziom trudny lub wyższy. W taki sposób działa chociażby Diablo III, gdzie przejście gry na konkretnym stopniu trudności daje nam dostęp do kolejnych szczebli „udręki”.
Nie zawsze jednak możemy wybierać na jakim poziomie trudności będziemy się bawić. Warto tutaj przypomnieć trochę historii, a w szczególności gry na konsolę Nintendo Entertainment System (w skrócie NES, w Polsce znany jako Pegasus), gdzie od momentu uruchomienia kartridżu mieliśmy odgórnie wybrany stopień wyzwania. Na dodatek większość tytułów z tamtych lat nie posiadało możliwości zapisu, przez co utrata wszystkich żyć skutkowała rozpoczynaniem całej rozgrywki od początku. Wyśrubowany poziom trudności oraz brak powrotu do miejsca naszej porażki wpłynął na popularność takich tytułów, jak: Ninja Gaiden, Ghosts n’ Goblins czy legendarna już dzisiaj gra, która ze względu na liczne błędy stała się tytułem dla prawdziwych masochistów – Battletoads.

Lata mijały, a kolejne gry zyskiwały miano tych ciężkich. Od gier zręcznościowych (Getting Over It with Bennett Foddy, Super Hexagon) przez platformery (Super Meat Boy, Bloody Trapland), aż po tytuły AAA, które obecnie noszą miano soulslike’ów i to właśnie one przychodzą nam na myśl, kiedy mówimy o ekstremalnych tytułach.

You died…, czyli historia o próbowaniu
Każdy z nas co najmniej raz widział w Internecie czerwony napis na czarnym tle – You died. Charakterystyczny ekran śmierci z serii Dark Souls dzięki memom stał się swego czasu bardziej rozpoznawalny niż samo logo gry. Popularność wpłynęła na sukces cyklu, w którym gracz samotnie staje przeciwko hordom przeciwników oraz wymagającym bossom w nierównej walce, gdzie nawet najmniejszy błąd może kosztować utratę wszystkich punktów życia. I właśnie z powodu tego wyzwania gracze masowo ruszyli na podbój mrocznego świata trylogii Dark Souls. Wielu z nich w tej misji poległo, a świadczą o tym statystyki osiągnięć na platformie Steam, gdzie liczba osób, które zdobyły końcowe odznaczenia stanowi zaledwie 1/3 tych, którzy grę rozpoczęli. Możemy jednak śmiało powiedzieć, że prawie 70% graczy przynajmniej próbowało ukończyć swoją krucjatę. Ich próby nie poszły jednak na marne, ponieważ gigantyczna popularność Dark Souls sprawiła, że na rynku ukazały się takie tytuły jak Bloodborne oraz zdobywca ubiegłorocznego tytułu Gry Roku – Sekiro: Shadows Die Twice.

Gracz musi być najlepszy
Wiedząc już co zapoczątkowało określenie trudnych gier oraz znając obecnie najpopularniejsze tytuły, możemy spokojnie przejść do odpowiedzi na postawione wcześniej pytanie. Gramy w trudne gry, ponieważ zwyczajnie chcemy się sprawdzić. To nic dziwnego, że lubimy wygrywać i osiągać sukcesy, którymi możemy się później pochwalić. Zdobycie wszystkich osiągnięć w takich tytułach jak Wiedźmin III: Dziki Gon, choć spektakularne, wywoła o wiele mniej emocji niż zdobycie wszystkich osiągnięć w Dark Souls III, które w podświadomości graczy zawsze będzie traktowane jako gra dużo trudniejsza od naszej rodzimej produkcji. Lubimy też rywalizację, która to napędza popularność tytułów multiplayer. Pozwala nam również poczuć się lepszymi od innych poprzez zaprezentowanie wyższej rangi, czy też miejsca na szczycie cyfrowego rankingu. Gry online polegają więc na pokonaniu innych graczy poprzez ciągłe szlifowanie swoich umiejętności i zapamiętywaniu poszczególnych mechanik rozgrywki. Doskonalenie siebie samego lub jak to się zwykło mówić „swojego skilla”, to nic innego jak wspomniane przeze mnie wcześniej ciągłe próbowanie. Trudne gry singleplayer cieszą się taką popularnością, ponieważ to, czy nam się uda pokonać grę zależy tylko i wyłącznie od nas i naszych umiejętności. Nie możemy więc zrzucić winy na łącze internetowe, czy na to, że nasz przeciwnik miał farta (gracz bowiem nigdy nie przyzna, że przeciwnik w grze online był lepszy).

Pokonywanie siebie jako sposób na spędzanie wolnego czasu
Tym samym wracamy do początku, kiedy to gry nie przechodziły się same wraz z naszymi postępami w fabule, a wymagały od nas przekucia wielu prób w możliwość zobaczenia napisów końcowych. Nie możemy oczywiście generalizować, że wszystkie tytuły są łatwe i przyjemne, a tylko kilka z nich stanowi wyzwanie. Każda gra ma swoje trudniejsze momenty, okupione licznymi wulgaryzmami, nerwami, ale i także połamanymi padami lub zniszczonymi klawiaturami. Jednakże to właśnie przejście tych wymagających etapów, przeciwników, czy całych tytułów może dać nam  ogromną satysfakcję. W końcu właśnie udało nam się pokonać nie tylko grę, ale przede wszystkim siebie samego i to bez wychodzenia z domu.


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.