Current track

Title

Artist

Background

Czy Polska ma szanse wystąpić na mundialu?

Napisany przez , 15 sierpnia 2021

Opadły już emocje po nieudanych Mistrzostwach Europy w wykonaniu reprezentacji Polski. Następnym zadaniem kadry Paulo Sousy będzie walka o awans na mundial w Katarze.

Polska znajduje się w grupie I, w której występuje również: Anglia, Węgry, Albania, Andora i San Marino. Biało-Czerwoni rozegrali 3 mecze i zdobyli 4 punkty, remisując z Węgrami, zwyciężając z Andorą i przegrywając z Anglią. Niewystarczająca ilość punktów to nie wszystko, ponieważ liczy się też styl gry, który był niezbyt satysfakcjonujący. Polacy wciąż mają jednak szanse na wyjście z eliminacyjnej grupy, muszą w tym celu pokonać wszystkich teoretycznie słabszych rywali, zremisować z Anglikami i wygrać z reprezentacją Węgier lub liczyć na potknięcia tych ostatnich.

Reforma modelu gry

Po objęciu reprezentacji przez Paulo Sousę wszyscy zastanawiali się jak zacznie grać nasza kadra. Pierwszy mecz pod wodzą Portugalczyka nie budził powodów do optymizmu. Cieszyć w sumie mogła tylko postawa Polaków, którzy nie złożyli broni przy wyniku 0:2 dla Węgrów i doprowadzili do stanu 2:2 i potrafili jeszcze raz w końcówce wyrównać stan meczu na 3:3. Mecz sam w sobie był bardzo wyrównany a znaczną przewagę Polacy mieli tylko w posiadaniu piłki.
Kolejnym meczem grupowym było spotkanie z Andorą, które Polacy pewnie wygrali 3:0. Biało-Czerwoni dominowali rywali w każdym elemencie gry, zamykając przyjezdnych na ich połowie i stwarzając dużo sytuacji. Martwić mógł fakt, że nasza kadra oddała tylko 4 strzały celne, co jest dramatycznym wynikiem, ale najważniejsze w tym meczu było zdobycie 3 punktów, co się ostatecznie udało.
Trzeci i jak dotąd ostatni mecz z Anglią zakończył się porażką naszej kadry na Wembley 1:2. Widać było zalążki dobrej gry i chęć przeciwstawienia się silniejszemu rywalowi. Polacy starali się nie ograniczać do przeszkadzania gospodarzom, co często miało miejsce za kadencji Jerzego Brzęczka. Paradoksalnie był to najlepszy mecz w eliminacjach pomimo przegranej. Momentami widać było rękę selekcjonera, bo w końcu nasi reprezentanci chcieli grać piłką pomimo rywala z światowego topu.

Weryfikacja na ME

Polakom nie udało się wyjść z grupy E, w której byli również Szwedzi, Słowacy i Hiszpanie. 3 mecze, 1 punkt, 2 porażki i remis, 4 bramki zdobyte i 6 straconych – takie były statystyki drużyny Paulo Sousy na Mistrzostwach Europy. Zajęcie ostatniego miejsca w grupie ze Słowacją brzmi jak jakieś nieporozumienie, a niestety się stało.
Pierwszy mecz był bardzo wyrównany, brakowało nieco szczęścia, lepszej organizacji w defensywie i nieco mądrzejszego zachowania Grzegorza Krychowiaka, który mając już żółtą kartkę na koncie postanowił znowu niepotrzebnie sfaulować przeciwnika i w konsekwencji udał się do szatni w 62 minucie meczu. 7 minut po tym osłabieniu Polacy stracili bramkę na 1:2 i do końcowego gwizdka nie udało się im odmienić wyniku meczu. To spotkanie nie powinno tak wyglądać, po takim wątpliwej jakości widowisku ciężko było znaleźć jakieś pozytywy w stylu gry kadry.
Po blamażu ze Słowacją, kadrowicze Sousy zagrali najlepszy mecz na tym turnieju, remisując 1:1 z Hiszpanią. Trzeba powiedzieć, że to drużyna z Półwyspu Iberyjskiego miała więcej okazji na zdobycie zwycięskiej bramki, ale nie wykorzystali m.in. rzutu karnego, który zmarnował Gerard Moreno. Polacy znowu stworzyli sobie kilka sytuacji w meczu z faworyzowaną drużyną ze światowej czołówki i jedną z nich wykorzystał Robert Lewandowski.
Mecz z Hiszpanią wlał nadzieje na wyjście z grupy naszej reprezentacji i z dobrymi nastrojami nasi piłkarze podeszli do meczu ze Szwecją. Spotkanie jednak rozpoczęło się od bramki dla rywali w 2 minucie meczu, a po strzeleniu 2 bramki wydawało się, że już Polacy nie mają szans na odwrócenie meczu, jednak za sprawą naszego kapitana w 84 minucie na tablicy wyników widniał już remis 2:2. Podopieczni Paulo Sousy chcieli zdobyć zwycięską bramkę, ale zostali boleśnie skontrowani i ostatecznie ten mecz przegrali. W pierwszej połowie widać było brak pomysłu w grze ofensywnej Biało- Czerwonych, którzy próbowali chyba skopiować styl Cracovii oparty na dużej ilości dośrodkowań, jednak nie przekładało się to na okazje bramkowe. Druga połowa wyglądała już dużo lepiej w wykonaniu Polaków, a Szwedzi skupili się na kontrowaniu, co ostatecznie wyszło im na dobre.

Promyk nadziei

Widać sporą poprawę w grze kadry, w stosunku do tego co prezentowała kadra prowadzona przez Jerzego Brzęczka, zwłaszcza w meczach z teoretycznie mocniejszymi rywalami. Niepokoją jedynie wyniki, głównie jeśli chodzi o rywali na podobnym poziomie co nasza reprezentacja. Jeśli pod wodzą Paulo Sousy, Polska wciąż będzie prowadzić grę i utrzyma ofensywny styl to dobre wyniki w końcu się pojawią. Mamy dużą szansę zająć drugie miejsce, które daje nam baraże, (Pierwsze jest raczej pewne dla Anglików) a moim zdaniem Paulo Sousa potrzebuje czasu i na razie nie ma co popadać w panikę. Jest w kadrze kilku klasowych pomocników, którzy w dobrej formie powinni się bawić w środku pola przeciwko Węgrom czy Albańczykom. Kamil Glik młodszy niestety już nie będzie, ale jest jeszcze szansa, że Jan Bednarek przy nim okrzepnie i nabierze zdolności przywódczych. Obsada bramki to nasz najmniejszy problem, ale kłopoty pojawiają się gdy trzeba szukać skrzydłowych lub wahadłowych. Ale każda drużyna miewa kłopoty kadrowe i nie jest to żadne usprawiedliwienie. Na te mistrzostwa trzeba awansować bez żadnych wymówek. Na nich Polacy!


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Kontynuuj czytanie