Current track

Title

Artist

Background

„Człowiek do zabawy”

Napisany przez , 30 kwietnia 2019

A czy Ty jesteś prawdziwy? – To jedno z najczęstszych pytań jakie można usłyszeć w tej pracy. W pracy która w swoich założeniach ma być przyjemna i lekka, jednak kiedy przyjrzymy jej się z bliska, rysuje nam się zupełnie inny obraz. Obraz który sprawia, że wiele osób po pierwszym kontakcie z tą pracą, już nigdy do niej nie wraca.

Od 28 marca do 17 kwietnia 2019 roku trwają finały wojewódzkie ogólnopolskiej akcji „Z Podwórka Na Stadion”, organizowanej przez Polski Związek Piłki Nożnej i firmę Tymbark. Podczas akcji najmłodsi walczą o udział w wielkim finale już XIX edycji, który odbędzie się w Warszawie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, iż głównym sponsorem jest firma Tymbark, do której należy m. in. marka soków „Kubuś”, a cała akcja skierowana jest do dzieci w wieku od 8 do 12 lat, to nie trudno domyślić się że podczas trwania imprezy gościem specjalnym będzie właśnie wesoły, puchaty miś Kubuś. Ale nieruchoma maskotka leżąca gdzieś między boiskami to żadna rozrywka, a gadające pluszaki w prawdziwym świecie raczej nie występują, więc naturalnie jest myśleć że dobrym pomysłem byłoby pluszowego Kubusia jakoś ożywić. Tylko jak to zrobić, skoro wygadany i pełen energii w reklamach miś nie chce współpracować? I tutaj dochodzimy do momentu, gdzie wkraczają osoby dumnie nazywane animatorami, których zadanie polega na przebraniu się za taką maskotkę, i tchnięciu w kawałek materiału życia.

Sam wcieliłem się w postać Kubusia podczas jednej z akcji. Są firmy które zajmują się obstawianiem takich imprez pod tym kątem, i właśnie podczas współpracy z taką firmą jakoś tak wyszło że przyjąłem jedno z takich zleceń. 28 marca o 7.30 rano byłem już na miejscu gdzie odbywać miały się finały. Okazało się że impreza rozpoczyna się o godzinie 10, więc nie mam pojęcia dlaczego miałem pojawić się tam, jak powiedział pracodawca, na 7.30. Kilka chwil przed 10 założyłem strój misia, i udałem się na boisko gdzie miała miejsce inauguracja rozgrywek.

Kiedy rozmawiałem o tym zleceniu z człowiekiem który zajmuje się tym na co dzień, mimo iż mówił że to nie jest łatwe zadanie, jakoś nie potrafiłem mu uwierzyć. – To nie jest łatwa praca, w stroju jest piekielnie gorąco. Jeśli trafi Ci się kiepska pogoda, to nie narzekaj tylko się ciesz, bo dla maskotki to lepiej, mniej gorąco, mniej roboty… Ale nie to jest najgorsze… Najgorsze w tej pracy są dzieci, które czasami nie okazują Ci za grosz szacunku. Mimo iż wiedziałem że ta osoba robi to już od jakiegoś czasu, i jej ufam, stwierdziłem że i tak muszę przekonać się jak to jest na własnej skórze.

Uczucie jakbym się smażył, pot płynący po twarzy, okropny zapach w środku, brak Świeżego powietrza, i choć trudno w to uwierzyć to dopiero początek. W stroju było gorąco do tego stopnia, że podczas wzmożonego wysiłku fizycznego, a w tej pracy trzeba go czasem podjąć, wręcz ciężko złapać oddech. Do tego skonstruowany jest on tak, że najbliższe nosa otwory którymi w założeniu do środka ma dostawać się powietrze pełniły również w kostiumie rolę oczu. A więc czasami trzeba wybierać między tym czy będziemy coś widzieć, a tym czy będziemy oddychać, co potrafi doprowadzić do szału. Ale najgorsze, i zarazem najlepsze w tej pracy jest to, że pracuje się z dziećmi. Z dziećmi które czasami przychodzą przytulić się do misia, lub zrobić sobie z nim zdjęcie, co niezmiernie cieszy gdy widzimy uśmiech na ich twarzach, a czasem przychodzą po to aby sprawdzić czy misia boli gdy szarpiemy go za palce, deptamy po butach, czy bijemy po głowie. I choć niektóre dzieci poprzestają na jednej próbie, tak część małych terrorystów znajduje w tym zachowaniu świetną zabawę, i nie zważając na nic powtarzają te zachowania w nieskończoność, bo przecież nic nie bawi tak jak szarpanie pluszaka za włosy. Do tego trzeba dodać że maskotki są zazwyczaj nieme, więc nie ma jak powiedzieć że tak nie wolno. Do komunikacji pozostają gesty, które nie zawsze wystarczają. Nie sposób nie dostrzec pozytywnych stron tego zajęcia, jednak te negatywne potrafią je skutecznie przyćmić.

A czy to się opłaca? Jeśli chcemy zrobić przyjemność dzieciom to jak najbardziej. Natomiast jeśli chcemy na tym zarobić, co ciekawe również. Ciężko o pracę w której za godzinę dostajemy ponad 27 złotych, a biorąc pod uwagę fakt, że tak naprawdę nie potrzebujemy doświadczenia ani wykształcenia, a zwykle patrzymy na to jak na pracę dorywczą, to naprawdę się opłaca. Jednak jeśli ktoś chce się na taką pracę zdecydować, powinien być odporny na wysokie temperatury, oraz lubić pracę z dziećmi, bo jeżeli już przy 25 stopniach spływają nam po twarzy krople potu, a do krzyczących dzieci mamy ochotę strzelać, to zdecydowanie nie jest praca dla nas.


Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.