Current track

Title

Artist

Background

Czarno-biała podróż do złotej ery Hollywood

Napisany przez , 7 grudnia 2020

Już od kilku lat Netfilx celuję w galę oscarową za sprawą swoich filmów, za każdym razem zatrudniając to coraz większe nazwiska – zarówno reżyserów jak i aktorów. Tym razem „wielkie N” podpisało umowę z Davidem Fincherem. Jednak czy ta współpraca będzie owocna i Mank otrzyma złotą statuetkę?

Za scenariusz do filmu odpowiada Jack Fincher – ojciec reżysera, który zmarł w 2003. Dlatego też stworzenie tej produkcji dla Davida Finchera było bardzo ważne – pierwsze próby realizacji tego projektu podjął 20 lat temu. Jednak dopiero Netflix się zgodził na ufundowanie dzieła.

Mank opowiada historię powstawania scenariusza do jednego z filmów wszechczasów – Obywatela Kane’a. Wszystko widzimy oczami Hermana J. Mankiewicza (Gary Oldman), ekscentrycznego i uzależnionego od alkoholu scenarzysty w czasach złotej ery Hollywood. Fabuła jest podzielona na dwa części: na teraźniejszość, w której to Mank pisze scenariusz, i przeszłość, w której widzimy co pchnęło bohatera do tego czynu. Obie te części przeplatają się wzajemnie, przez co możemy zobaczyć Manka z wielu różnych stron, nie jest on bowiem postacią jednowymiarową.

Jeśli chodzi o zalety filmu, do ich możemy zaliczyć oprawę audio-wizualną. Produkcja była kręcona pod czerń i biel, co doskonale widać, liczna zabawa światłocieniem jest nieodłącznym elementem obrazu. Same przejścia – przyciemnienia ekranu – też nawiązują do złotej ery Hollywood. Nie inaczej jest z dźwiękami, co doskonale słychać w dialogach, które brzmią „brudno” – jak w starych filmach. Te dwa elementy pomagały wejść w klimat tamtych lat. I film potrafi to wykorzystać. Reżyseria stoi na wysokim poziomie, bo Fincher wie co nam chce pokazać i robi to w wspaniały sposób, bardzo często opowiadając historię za pomocą samego obrazu. Scenariusz również tu nie zawodzi. Dialogi są tu bardzo zjawiskowe, błyskotliwe, używające słownictwa z tamtych lat. Mank w większości na nich się opiera, więc jeśli w tym aspekcie byłyby zgrzyty – oznaczało by porażkę. Aktorzy również dają popis swojego kunsztu. Gary Oldman po prostu czaruje, po jego Mankiewiczu widać każdą emocję, po prostu wycisnął wszystko co się dało z tej postaci. Równie wiele dobrego mogę powiedzieć o Amandzie Seyfried. Postać Marion Davies nie jest „pustą gwiazdeczką” na jaką początkowo wygląda i widać to w jej grze. Oczywiście mógłbym tak i wymieniać i wymieniać tych aktorów, bo według mnie wszyscy wspaniale się zaprezentowali.

Co do wad filmu, jest nim niewątpliwie poziom skomplikowania fabuły. Twórcy nie silą się na tłumaczenie wszystkiego krok po kroku tylko pędzą dalej – to widz ma zrozumieć co się dzieje. Nie pomaga też fakt, że jest ogrom nawiązań: czy to do Obywatela Kane’a, czy to do wydarzeń lat 30-tych XX wieku, czy do samych filmów z tej ery. Także widz niezapoznany z tym wszystkim musi bardzo uważnie śledzić to co dzieje się na ekranie, chociaż i to nie gwarantuje zrozumienia dzieła. To w połączeniu z faktem, że film mocno opiera się na dialogach, może prowadzić do złej oceny produkcji.

Podsumowując, Mank jest naprawdę wybitym dziełem, które ma szanse na zdobycie złotej statuetki (choć jak patrzę na ten rok w kinie, to mogą być ku temu inne powody). Ciekawa oprawa audio-wizualna, nawiązująca do złotej ery Hollywood, genialna reżyseria, cudowny scenariusz i wybitni aktorzy – to wszystko to idealny przepis na oscarową produkcję. Jednak to jest film dla widza zaangażowanego – nie jest to film „do kotleta”.

zdjęcie: Netflix

Otagowano jako

Opinie czytelników

Pozostaw komentarz

Twój email nie będzie opublikowanyWymagane pola są zaznaczone *


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.